czwartek, 2 maja 2013

Rozdział pierwszy

Cześć.Na początku chciałabym wam podziękować za taką ilość wyświetleń.Nie spodziewałam się aż tyle.To kiedy dobijamy do setki?Szkoda tylko,że tak mało komentarzy :(.Mam nadzieje,że się poprawicie.Witam pierwszego grupowego domku!Mam wrażenie,że niedługo będzie was więcej.Nie będę już dłużej przynudzać.Życzę miłej lektury.

_________________________________________________________________________________

Mogłabym powiedzieć o sobie wiele.Mam 21 lat,moim mężem jest niebotycznie przystojny model,jeżdżę żółtym Chevroletem Camaro i,że oczywiście jestem nieprzyzwoicie bogata.Szkoda tylko,że to nie jest prawda.Tak naprawdę mam 15 lat i na imię Finnaly.Choruję na ADHD i dyslekcję.Pochodzę z patologicznej rodziny.Kiedy mama odeszła tata zaczął pić.I to dużo.Byłam wtedy mała.Wszystko było dobrze puki opiekowała się mną babcia.Niestety zginęła 5 lat temu na zawał.Wtedy musiałam zamieszkać z tatą.Lecz dla niego liczyło się tylko jedno.Wódka.W końcu sąsiedzi zauważyli,że chodzę zaniedbana.Teraz siedzę w pogotowiu opiekuńczym,a mój tata jest na odwyku.Nie chce go widzieć.Nie po tym co mi zrobił.Mam tylko jedną przyjaciółkę.Ma na imię Rose.Jej skóra jest lekko zielonkawa,podobno z powodu choroby.Zawsze trzymamy się razem,ale ona nigdy nie wychodzi dalej niż 20 metrów za teren pogotowia.Ostatnio dostałam od niej dziwny prezent.Scyzoryk.Z takiego dziwnego,święcącego metalu.Kazała mi go zawsze ze sobą nosić.Nie miałam zielonego pojęcia,że ten mały,niepozorny dar uratuje mi potem życie.

                                                                           ***
-Nudzi mi się.Finnaly co masz zamiar robić?-spytała się Rose.
- Idę zaraz do sklepu.Potrzebuję nowej bluzki na występ.Idziesz ze mną?-odpowiedziałam.
-Nie nie mogę.Muszę pouczyć się francuskiego.Ostatnio dostałam z niego dwóje.
-No dobra.Kupić ci coś?-spytałam trochę już znudzona tą rozmową.
-Tak.Nawóz do kwiatków.Moje bratki trochę zwiędły.
-No dobra.Cześć.
Idąc do sklepu zastanawiałam się nad jedną rzeczą.Rose ma słabe oceny z francuskiego?Chwila,chwila.W naszej szkole nie ma języka francuskiego!Zbyła mnie.Ta wredna dziewucha mnie zbyła!W akcie protestu stwierdziłam,że nie kupię jej tego nawozu.Mam w nosie te jej kwiatki!W pewnym momencie poczułam lodowate zimno.Nie mówię o takim,które się czuję jak nie weźmie się kurtki.To było takie,które cię przenikało.Powoli się odwróciłam.To co tam zobaczyłam przeraziło mnie do szpiku kości.Stał tam największy mastif jakiego w życiu widziałam.Co dziwne był bordowy.Miał chyba z 3 metry w kłębie i oczy wręcz przesycone nienawiścią.Normalny człowiek by uciekł,ale nie ktoś taki jak ja.Bardzo inteligentnie wydarłam się do niego.
-Chodź tu głupi,zapchlony kundlu!Walcz ty przebrzydła łajzo!
Po tych słowach zwierzak zaszarżował,natomiast ja wpadłam w panikę."Co robić,co robić,CO ROBIĆ?!Po co zaczęłam do prowokować?!"
W biegu obserwowałam okolicę.Po prawej miasto.Tam na pewno się nie ukryję.Zaraz,zaraz.Po lewej pojawił się las!Tak!Tam jest dużo kryjówek.Dałam nura w tamtą stronę.Biegłam z prędkością,o którą bym się nie podejrzewała.Po jakiś 3 kilometrach wpadłam w kropkę.Wielkie drzewo,chyba sosna zagrodziła mi drogę."To już koniec"-myślałam.Nagle przypomniałam sobie o pewnym prezencie.Scyzoryk Rose.Marna szansa na ratunek,ale zawsze lepsza niż nieuchronna śmierć.Gdy tylko wysunęłam ostrze stało się coś przedziwnego.Pies z piekła rodem cofną się.Niestety nie trwało to długo.Skoczył na mnie i ugryzł w łydkę.Czułam się tak,jakby ktoś dźgnął mnie rozgrzanym do czerwoności metalowym prętem.Krzyknęłam,lecz zachowałam zimną krew.Odpłaciłam się mu się ciosem między żebra.I tu kolejne zaskoczenie.Zamiast paść na ziemię martwym mastif zaczął rozpływać się w pył.Po chwili pies stał się kupką popiołu,która została szybko rozwiana przez wiatr.Za mną rozległo się ciche pyknięcie.Gdy się obróciłam zobaczyłam duży,niebieski dom.Mogę przysiąc,że wcześniej go tam nie było.Wtedy coś sobie przypomniałam.Moja noga!Spojrzałam na nią.Była rozszarpana.W ciągu paru sekund świat zaczął wirować."Nie zemdlej,nie zemdlej Finnaly.Musisz najpierw dojść do domku.Oddychaj głęboko.Wdech,wydech,wdech,wydech."-myślałam.Patrzcie,bo mi cię udało.Straciłam przytomność tuż po przekroczeniu sosny.

_________________________________________________________________________________Pamiętajcie,że każdy komentarz dodatkowo motywuję  i jest to jedno nowe drzewo,w którym zamieszka driada.

2 komentarze: