sobota, 27 kwietnia 2013

Prolog

Rachel od rana czuła,się źle.Bolała ją głowa,czuła nudności.Wiedziała co to znaczy.Kolejną przepowiednie wygłosi jeszcze dziś.Mimo to starała się zachować pogodę ducha."Mam przecież tyle spraw do załatwienia"-myślała."Najpierw muszę posprzątać swój domek,potem Chejron poprosił mnie żebym mu pomogła na lekcjach rękodzieła.Aha jeszcze Travis Hood chciał ze mną o czymś porozmawiać".Po południu została jej jeszcze tylko sprawa Travisa.Idąc przez pola truskawek patrzyła jak obozowicze pracują przy nich.Wśród nastolatków zobaczyła jednego z braci Hood.Nie była pewna który to.Byli do siebie bardzo podobni,mimo,że nie byli nawet rodzeństwem.Chłopak okazał się być Connorem.
-Gdzie jest Travis?-zapytała.
-Chyba w stajni.Doskonali sztukę latania na pegazie-odpowiedział Connor z szelmowskim uśmiechem.
-Dzięki,to ja idę.Pa-odparła.
-Rachel...
-Słucham Connor.
-Nie zapomniałaś o czymś?-spytał się chłopak ze śmiechem.
-Moment...-po wypowiedzeniu tych słów dziewczyna poczuła się słabo.Wiedziała co to znaczy.Przepowiednia za chwilę ujrzy światło dzienne.
-Connor zapamiętaj to co powiem-powiedziała.
-Czemu?
-Connor!Zapamiętaj...
Po tych słowach wpadła w trans.Jej oczy zalśniły zielenią.
Do Erebu córa Olimpijki wybrać się musi,
by odkryć tajemnice strzeżoną pilnie.
Wielki Pan zapomniany powstaje i użyć się jej nie zawaha,
by wygnać bogów z tego świata.
Miłość odnajdzie,mało jej nie straci,
razem z sobą zabrać może tylko trzech braci.
                                                             
                                                                              ***
Wtedy jeszcze nikt nie wiedział o kogo chodzi.Natomiast ja nie wiedziałam jak w ciągu paru dni zmieni się moje życie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz