Hejo!Rozdział miał być w czwartek,ale piorun walną w przekaźnik i niestety nie miałam internetu.Mam dla was parę nowin.
1.W przyszłym tygodniu nie ma rozdziału,bo wyjeżdżam na 6-dniową wycieczkę obejmującą weekend.
2.Mamy stronę na Facebook'u https://www.facebook.com/PercyJacksonToMojeZycie
3.Wyświetlenia zbliżają się nam do magicznej 400 i jakiego chcecie speciala z tej okazji:
10 faktów z mojego życia,czy może głosowanie na najlepszego przyjaciela Finn?Piszcie.
4.Zastanawiam się nad tym czy nie zacząć pisać drugiego takiego bloga,tylko np. o Igrzyskach Śmierci.Co wy na to?
5.Bardzo mi smutno z tego powodu,że jest tak mało komentarzy :C .Jak czegoś z tym nie zrobicie to naśle na was Erynie :D.Już kończę przynudzać.
***
Connor gdy wszedł do domku Rachel zastał taką oto sytuację.Dziewczyna leżała nieprzytomna na podłodze,a ja jak gdyby nigdy nic siedziałam na kanapie i drżącymi rękami piłam herbatę.W sumie to nie można było nazwać tego piciem,bo pół filiżanki wylądowało na mojej obozowej koszulce i czerwonych szortach.Chłopak podbiegł szybko do Rachel i posadził ją na fotelu tuż obok mnie.
-Co jej jest?-spytałam drżącym głosem.
-Nic poważnego.To właśnie się dzieje po wypowiedzeniu przepowiedni.Zaraz się obudzi-stwierdził.
I faktycznie po jakiś 15 minutach dziewczyna się obudziła i wysłała nas do Chejrona.Idąc razem spokojnie ścieżką nie rozmawialiśmy za wiele.Nie chciałam.Nie po tym co usłyszałam.Gdy doszliśmy do Wielkiego Domu Chejron powitał mnie radosnym okrzykiem:
-Hej!No i jak tam?Bardzo źle?
Jak tylko zobaczył moją skwaszoną minę zmienił ton na bardzie hmm...odpowiedni do sytuacji.
-Na wieczornym ognisku powiesz mi wszystko co usłyszałaś.A teraz zmykajcie na lekcję greki.Dziś o sytuacji podobnej do twojej.
Nie pozostało nam więc nic innego,niż uczenie się.Gdy doszliśmy do polanki robiącej za klasę usiadłam między Connorem,a Clare.
-Cześć Finn!Jak tam?To zabierzesz mnie na misję?-spytała na dzień dobry dziewczynka.
-Yyy...no wiesz...nie wiem-odpowiedziałam.Nadal nie miałam zamiaru jej brać.
-Ej no!Powiedziałaś,że pomyślisz!
-Cicho,lekcja się zaczyna-szepnęła jakaś dziewczyna z przodu.
Na polanie zamigotała tęczowa mgiełka i pojawiła się w niej driada o znajomej twarzy.
-Rose?!-krzyknęłam.
-Finn!Nawet nie wiesz jak się cieszę,że tu trafiłaś.Myślałam,że zginęłaś.W sierocińcu nawymyślałam coś tam o twojej ucieczce.W każdym bądź razie musimy zacząć lekcję.Dziś temat o greckich boginiach dziewicach i nadprogramowych dzieciach innych bogów z zakazem posiadania dzieci-powiedziała.
Fajnie.Po prostu super.Dowiem się o innych zakazanych dzieciach.To oznacza,że nie jestem jedyna.Świetne pocieszenie.
-A więc zacznijmy może od Ateny.Jest dziewicą,ale ma dzieci.Jak to możliwe?Ktoś wie?
-One rodzą się z myśli matki i partnera-powiedział ktoś z przodu.
-Świetnie!
Mimowolnie uniosłam rękę.Chciałam zadać bardzo nurtujące mnie pytanie.
-Co chcesz Finn?
-Skoro takich dzieci matka nie nosi w brzuchu i nie przecina im się potem pępowiny to czy one mają pępek?
Wiem to było bardzo inteligentne pytanie,ale nie moja wina,że przyszło mi do głowy.Wszyscy ryknęli śmiechem,łącznie z Rose.
-Tak mają.Przechodzimy dalej.Artemida-powiedział Rose nadal się śmiejąc.-Ona była dziewicą.Teraz z nami jest jej pierwsza w historii córka.Wstań Finn.
Wstałam zażenowana.Miałam ochotę rozwalić wszystko dookoła.Usiadłam i policzyłam cicho do 10.
-Chyba zabraknie nam czasu więc szybko.Hestia i Hera nie maja dzieci.Przedyktuję wam imiona innych dzieci.Percy Jackson-syn Posejdona,Thalia Grace-córka Zeusa,Jason Grace-syn rzymskiego odpowiednika Zeusa,Jupitera i tak teoretycznie nie powinno być na świecie jeszcze Nica i Bianki di Angelo-dzieci Hadesa.Koniec lekcji.
Wszyscy wyszli z polany i skierowali się do stołówki na obiad.Idąc rozmawiałam z Clare.
-Młoda,a gdzie jest teraz ten cały Jackson i reszta?
-Wszyscy ci,oprócz Thalii i Bianki są na misji przeciwko Gai-odpowiedziała.
-Czemu te dwie nie pojechały z nimi?
-Ponieważ Thalia szwenda się gdzieś po świecie z Łowczyniami twojej matki,a Bianca nie żyje.Zginęła na misji.
Po tych słowach dziewczynka umilkła i nie powiedziała nic więcej.Rozumiem.Taki temat był jednak jeszcze zbyt delikatny.
Po posiłku poprosiłam ją,żeby mnie nauczyła latać na pegazie.Zgodziła się i idąc do stajni troszkę się bałam.
"Co będzie jak spadnę,złamie sobie kark i do końca życia będę kaleką?"-myślałam.Wchodząc do stajni spojrzałam przez chwilę w wielkie,smutne oczy Mindaja.Miałam wrażenie,że mrugnęła w nich jakaś iskierka.Może nadziei?Coś skłoniło mnie do podejścia do niego.Wyciągnęłam rękę w celu pogłaskania go i wow.Dał się i nie uciekł.
-Jak to zrobiłaś?-spytała się mnie Clare wyraźnie zaskoczona.
-Nie wiem.Po prostu impuls.
Na prawdę nie wiedziałam.Coś mnie tknęło i tyle.
-Chodź i siadaj na Muslim-powiedziała mała.
-OK.No i co mam dalej robić?
-Wyprostuj się,nabierz powietrza w płuca,mocno się trzymaj i gwizdnij.O tak.
-Czekaj!Ja się jeszcze nie przygotowałam!
W tym momencie dziewczynka gwizdnęła i pegaz uniósł się w powietrze.Na początku czułam się trochę nie pewnie,ale potem było cudownie.Ten wiatr we włosach był na prawdę urzekający.Latałam tak aż do wieczora,zapominając o bożym świecie.To był świetny sposób by oderwać się od rzeczywistości.Nie myśleć o przepowiedni i przyszłości tylko cieszyć się życiem.Szkoda tylko,że przyszedł Connor i kazał mi iść na ognisko.
-To minęło już tak dużo czasu?Myślałam,że latam gdzieś dopiero od 5 minut-powiedziałam.
-Finn widzę,że coś cię martwi.Powiedz o co chodzi,a ci pomogę-powiedział chłopak.
-Nie możesz mi pomóc!Nikt nie może!To,że w jakiejś zakichanej przepowiedni jest napisane,że coś ci się stanie nie znaczy,że tak ma być!-wykrzyczałam i szybko zasłoniłam usta dłonią.Co ja narobiłam?Nie powinnam mu tego mówić.Uciekłam szybko ze stajni,kierując się w stronę ogniska.Po policzkach płynęły mi łzy.Wbiegłam w środek grupy i znalazłam Chejrona.
-Chcę powiedzieć przepowiednie.Mogę?-powiedziałam chcąc mieć to już za sobą.
-Jasne.Uwaga wszyscy!Finn mówi przepowiednie!Proszę słuchać!Potem będziemy analizować każdy wers po kolei-wykrzyczał.Wszyscy ucichli i zaczęłam mówić:
-Do Erebu córa Olimpijki wybrać się musi,
by odkryć tajemnicę strzeżona pilnie.
Wielki Pan zapomniany powstaje i użyć się jej nie zawaha,
by wygnać bogów z tego świata.
Razem z sobą zabrać może tylko trzech braci.
Celowo ominęłam jeden z wersów.Nie chciałam żeby wiedzieli.
-No to tak.Pierwszy wers jest chyba jasny,drugi ciut mniej.Ta tajemnica musi być dosyć ważna skoro w niej jest zawarte jak wygnać bogów.Co do trójki to kto się zgłasza?-powiedział Chejron.
Ręce podniosło ok.10 osób w tym Clare,Connor i Julie.
-Wybieram Clare,Julie i tego tam od Nike.Może przyniesie nam szczęście-powiedziałam.Widziałam,jak Connor po moim stwierdzeniu opuszcza krąg i biegnie w stronę swojego domku.Kuło mnie w sercu,ale nie ruszyłam się z miejsca.Nie mogłam.
-No dobrze.Wyruszacie jutro o świcie.Teraz idźcie spać-rozkazał Chejron.
Gdy tylko dotarłam do swojego domku i położyłam się koło Aithre na łóżku zaczęłam ryczeć.Łzy,które nie miały ujścia tyle dni w końcu wypłynęły.Nie spałam chyba do 3.Gdy tylko usnęłam obudziło mnie ciche skrzypnięcie drzwi.Jakaś postać położyła się obok mnie i zaczęła głaskać po twarzy.Nie dając poznać,że nie śpię sięgnęłam ręką pod poduszkę.Trzymałam tam sztylet,tak w razie czego.Ruchem pantery złapałam nieproszonego gościa za włosy i przyłożyłam mu nóż do krtani.Po ostrzu spłynęła kropla jaskrawoczerwonej krwi.
-Finn!To ja Connor!-szepnął chłopak.Odsunęłam nóż od jego gardła.
-Co ty tu robisz?-spytałam się.
-Chciałem ci powiedzieć,że tak łatwo się mnie nie pozbędziesz.Znam wers,którego nie ujawniłaś.Brzmi tak:"Miłość odnajdzie,mało jej nie straci".Jeśli próbujesz mnie chronić to wiedz,że ci się to nie uda.Rozumiesz?Dobranoc musisz się wyspać przed misją.
Connor delikatnie mnie pocałował i wyszedł.Najdziwniejsze jest to,że usnęłam jak gdyby nigdy nic.Z samego rana wstając czułam się jak nowo narodzona.Zastanawiałam się tylko co zrobi Connor.Wpakuje się do mnie do plecaka czy jak?Wchodząc do furgonetki,która miała nas zawieść na stację metra na Północnym Manhattanie odwróciłam się.Na wzgórzu,koło sosny stał Connor i machał ręką na pożegnanie. Jednak coś tak czułam,że nie da tak łatwo za wygraną.
***
Mam nadzieję,że się wam podobało :D
Czemu nie powiadomiłaś mnie o nowym rozdziale?! No wiesz co :D. Ogólnie bardzo mi się podobało. Nie mogę już doczekać się tej misji, na którą musi udać się Finn. Szkoda, że nie chciała zabrać ze sobą Connora ;/. Pisz szybko next! :D PS. dodałam nowy rozdział, więc jak chcesz to wpadaj :P.
OdpowiedzUsuńDzięki za uznanie :D
OdpowiedzUsuń