sobota, 5 października 2013

Rozdział szesnasty "Mamo!Tato!Jestę szpiegię! + ciemna strona dopchała się do rozdziału."

Hej,hej,hej!Oto i ja,wasza córeczka Ateny.Pojawiam się z nowym rozdziałem.Reszta MEGA WAŻNEJ NOTKI jest na końcu.Papcia :D

                                                     ***

-To co teraz robimy?-zapytała Clare.-W tych podartych ciuchach wyglądamy jak bezdomni,ty Finn latasz w samym staniku,do LA jest jeszcze z 200 km,plecaki i pewnie wszystkie rzeczy zarąbały na ogary,ledwo żyjemy i nie mamy co jeść.Nie mamy nawet kasy by kupić coś do zjedzenia.Jesteśmy tak biedni,że nawet najbiedniejsi menele na PKP w Polsce są od nas bogatsi.Proponuję skontaktować się z Chejronem.
-Dobry pomysł-powiedzieliśmy chórem.
-Yyy...Siema Finn-nagle za nami rozległ się głos.Stał tam Leo z damskim T-shirtem w ręce i innymi ubraniami.
-Cześć Leo!Skąd się tu wziąłeś?-zapytałam poprawiając nie czesane od tygodnia włosy.
-Z iryfonu.Usłyszałem waszą rozmowę,porwałem parę ciuchów z magazynku na Argo i przybyłem was uratować od śmierci z wyziębienia.Tak w ogóle to ładny stanik Finn.
-Dzięki.Daj mi tą bluzkę.
I dał.To była landrynkowa koszulka w tańczących Poverrangersów.
-Mam się śmiać,czy płakać?
-Wolę jak się śmiejesz-powiedział Leon z miną niewiniątka.
Tak więc oto wylądowałam na ziemi turlając się w błocie ze śmiechu.
-No i załatwiłem wam transport.
-Jak?-zapytał Jake.
-Pewien bóg,a w sumie to bogini chce czegoś od was.Zaraz tu będzie.
W tym momencie światło słoneczne jakby skupiło się przede mną i pojawiła się przede mną.Miała piękne czarne włosy,niebieskie oczy podkreślone pięknymi,kolorowymi cieniami,dumne,wręcz królewskie rysy i wymarzoną przeze mnie figurę.Ubrana była w suknie mieniącą się wszystkimi kolorami tęczy.Obok niej stał rydwan ciągnięty przez dwa cudowne pawie.Gdy się odezwała to tak jakby przeszedł mnie dreszcz.Mówiła władczym tonem,tonem nie znoszącym sprzeciwu.Wiedziałam,że gdyby kazała mi wskoczyć do ognia,zrobiłabym to.
-Witam was Clare,Julie,Jake,Leon i ty zdradziecka szujo.Leonie Valtez nie jesteś tu potrzebny-przyknęła palcami i Leon znikł.
-Ej nie jestem żadną szują!-powiedziałam.
-Po pierwsze może oddałabyś cześć żonie Pana Niebios.Po drugie nie krzycz na mnie,bo możesz skończyć jako muł na dnie tego jeziora.
-Nie krzyknęłam.
-Po trzecie nie spieraj się ze mną.I co ja jeszcze.A tak.Na kolana i oddaj mi cześć!
Tak więc padłam na kolana przed tą zarozumiałą babą (niech bogowie mają mnie w opiece).
Kiedy wstałam miałam ochotę jej przywalić,ale wcale nie uśmiechał mi się pkt 2.
-Czemu nazwałaś mnie szują?-zapytałam,bo chyba tylko to mi pozostało.
-Znasz mit o moim mężu i Leto?
-Yyy...Nie.
-Czemu nikt nigdy nie wie jak mnie dotkliwie skrzywdzono?!W każdym bądź razie mój małżonek romansował sobie z piękną tytanidą Leto.Gdy tylko się o tym dowiedziałam zrobiłam mu wielką awanturę,która wstrząsnęła całym Olimpem.Ale kiedy dowiedziałam się o tym,że ta jego kochaneczka spodziewa się bliźniąt nie wytrzymałam.Nakazałam wszystkim wodom i lądom nie dawać jej gościny.Dla upewnienia się,że zginie wysłałam za nią strasznego Pytona.I wtedy stało się nieszczęście.Jedna z wysp nie dosłyszała mego głosu i nic nie wiedziała o zakazie.To właśnie na nią przybyła Leto i poczęła swoje dzieci Artemidę i Apollina.Natomiast Pytona zabił jej syneczek,który bardzo szybko urósł dzięki nektarowi i ambrozji.Poprzysięgłam sobie wtedy,że już od zawsze będę chować urazę do jej potomków,ale tylko płci żeńskiej.Młody Apollo był taki urzekający.Przystojny i taki milutki dla starszych.Za to Artemida była dość nieufna i wykazywała wobec mnie brak szacunku.Ponad to była bardzo podobna do swojej matki.Nadal mam z nią na pieńku.Wyobrażacie sobie,że namawia dziewczęta do tego by nie zakładały rodzin?Żeby nie miały dzieci?To grozi niżem demograficznym!
-No dobra,ale co to ma do mnie?
-Ty jesteś córką Artemidy.Ona jest córką Leto.Leto jest twoją babką.Więc jesteś jej potomkinią.Ty też jesteś podobna do swojej babki.Mniej niż Artemida,ale zawsze.
-Zmieńmy temat.Leo powiedział,że załatwisz nam transport-powiedział Jake.
-Owszem,ale najpierw musicie wykonać dla mnie zadanie.
-Jakie zadanie?-spytała Julie.
-Musicie dowieść,że mój mąż mnie zdradza.
-Z kim?-powiedzieliśmy chórem.
-Jest pewna nimfa.Nazywa się Neodre i jest nową dziewczynką Zeusa.To pani pobliskiej skały.Ma szare włosy,jasną cerę i oczy koloru grafitu.Zaraz staniecie się nie widzialni i przeniosę was tam gdzie ma się spotkać z Zeusem.Tam zrobicie parę zdjęć i kiedy przyjdę do was o zachodzie słońca dacie mi je.
Kłóciłam się z myślami,ale to był jedyny sposób by znaleźć się szybko w LA.Kiwnełam głową na znak,że się zgadzamy.
-Zamknijcie oczy.Gdy je otworzycie będziecie już na miejscu-powiedziała jaśniejąc.
Zamknęłam oczy.Poczułam zimno i gorąco.Brakowało mi gruntu pod nogami.To trwało może sekundę.Potem stałam już z powrotem rozglądając na boki.Staliśmy na polanie.Przed nami stała wielka samotna skała.Jakaś dziewczyna się o nią opierała.Neodre.Hera mówiła o niej tak jakby wyglądała jak jakiś potwór.Tym czasem to była śliczna dziewczyna ubrana w białą i zwiewną sukienkę.Nagle obok niej pojawił się Zeus.Przybrał formę nastolatka.Wyglądał by normalnie gdyby nie miał tak niesamowicie niebieskich tęczówek.Wyglądały tak jakby były w nich skrawki nieba.Pocałował ją długo.
"Przepraszam."
Cyknęłam zdjęcie.Wyglądali razem tak cudownie.Ale niestety nie jestem najmądrzejszą osobą i nie wyłączyłam flesza.
-Kto tu jest?Hera?
Stwierdziłam,że nie ma sensu go oszukiwać,szczególnie,że wiele złych rzeczy słyszałam o jego piorunie.
-Nie.Szpiedzy Hery-powiedziałam i w tym momencie niewidzialność znikła.
-Co tu robicie?
-My...Hera obiecała nam przewóz do LA w zamian na dowód pana zdrady.My naprawdę musimy tam być.Uranos chce zdobyć jakąś wielką tajemnice.Proszę nam pomóc.
-A...Misiu to ci herosi od misji, o których ci opowiadałem.
-Witajcie-powiedziała dziewczyna z uśmiechem.
-Hejcia.
-Dzieciaki mam dla was propozycje.Wy nic nie mówicie Herze,a ja wysyłam was do LA.
Spojrzałam na niebo.Był zachód.
-Tylko,że ona tu zaraz będzie-powiedziała Clare.Ja tym czasem usunęłam wszystkie zdjęcia.Nagle pojawiła się Hera.
-Wiedziałam!-krzyknęła.-Daj mi te zdjęcia.
-Nie mam ich usunęłam.
-Jak to?
-Tak to.
-Jesteś taka sama jak twoja matka!Rzucam na ciebie klątwę.Twoja miłość cię zdradzi.A ty ją na tym przyłapiesz.Powie,że jesteś dla niego zabawką-wykrzyknęła i zniknęła.
-Ona zawsze dramatyzuje.Nie martw się nie zrobi tego-powiedział Zeus w pocieszającym geście.-W sumie dotrzymaliście obietnicy.Dziś wieczorem znajdziecie się w LA.Zamknijcie oczy.
Zrobiliśmy co kazał.Poczułam to samo co poprzednio.Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam wielkie wieżowce tonące w świetle zachodzącego słońca.
-No to jesteśmy-powiedziałam otrzepując się z pyłu.
-Coś tak myślę,że dopiero tu zasmakujemy co znaczy przerażenie-powiedział Jake.
Mnie to nie obchodziło.Najważniejszym dla mnie celem było teraz odwiedzenie Connora w Elizjum.

                                              !!!MEGA WAŻNA NOTKA!!!

-Cześć!To ja,jasna strona osobowości Julki!Czas na kolejny rozdział!(dźwięk dzwonka do drzwi).Ciekawe kogo to niesie gdy piszę?No cóż sprawdzę (człapu,człapu do drzwi).Witaj ciemna strono osobowości Julki!Coś się stało kochaniutka?
-Wiesz mam mały problem.
-Poczekaj w jej pokoju.Ja tym czasie pójdę do kuchni,zaparzę naszą ulubioną kawę i wszystko mi opowiesz (odgłos radosnego podskakiwania do kuchni).
-Nie wiedziałam,że dziś piszę.Sprawdzę kiedy był ostatni post i ile komentarzy.Dwa tygodnie temu!.Zero!Czas więc pogadać sobie z czytelnikami i dobrą stroną.Zacznę od nich,bo są pod ręką.
CZYTELKIKU!Czy ty myślisz,że ona ma wielką książkę z pomysłami o tytule "Wielka księga pomysłów"?Czy ty myślisz,że jest jej miło,gdy się napracuje,a od ciebie nie ma żadnego znaku życia w postaci komentarza?Czy ty myślisz,że ona nie ma co robić tylko piszę rozdziały?Szczerze ją rozumiem.Napracuje się dla ciebie,a tam nawet nie ma komentarza.Masz szczęście,że to ona to piszę,a nie ja,bo bym zawiesiła tego bloga w cholerę.Ona jest bardziej cierpliwa niż ja.Po za tym dla niej jeden pozytywny komentarz znaczy więcej niż jakieś tam 1000 wyświetleń.Więc bądź tak miły i pozostaw coś po sobie.Sprawia to dla niej radość.Wiesz jakie było jej życzenie na urodziny?Żeby na blogu było więcej komentarzy.Żeby ludzie pokazywali,że są i czytają.Tego chce.Więc bądź tak miły i zrób to o co cię proszę.Tu apel do jasnej strony.Stara ogarnij się!Ja wiem,że masz szkołę i trzeba się uczyć,ale bez przesady.Możesz chyba poświęcić ten jeden dzień na napisanie postu leniu!(odgłos uderzenia).
-Czemu mi nie powiedziałeś,że dorwała się do rozdziału?Ej no!

                                                         ***
Tak więc kończę.Przepraszam,że krótko,ale tydzień napięty,sprawdziany,kartkówki,odpowiedź.Masakra.Żegnam się z wami :D